Z Wiki The-West PL
Skocz do: nawigacja, szukaj

Miałem nic nie pisać, ale nie wytrzymałem. Rodeo będzie!

Niedaleko nas są już szyby naftowe, ludziki zasuwają i szukają tej ropy na naszych działkach. Na razie nie wyprowadzamy ich z błędu, niech myślą, że to ziemie niczyje. Jak znajdą, to się przypomnimy. Ale że sporo luda zjechało, to i rozrywek im się zachciało. Już saloon nie wystarczy, chociaż mamy taką jedną tancerkę egotyczną, taką czarnulkę, co to ten taniec pogi czy pogo świetnie potrafi wywinąć.

I co z tego, że szczerbata? Dzięki temu gwiżdże głośniej niż lokomotywa! A i natręta gwizdnąć potrafi, że całe życie mu się w lot przypomina. W zasadzie to ‘w locie mu się przypomina’, gdzieś między barem i wejściem do salonu. Potem ląduje i już zwykle nic nie pamięta. Silver wymyślił, żeby weselej było, rodeo zorganizować. Z tym, że koni dzikich to tu już nie ma, i to od dawna. Dlatego postanowiliśmy, że Indianin Joe przyprowadzi jakieś inne zwierzęta, tym razem padło na bizony. Trochę problemu z tym jest, bo jak się futro na krowę zakłada, to strasznie się robi niecierpliwa. Ale to i dobrze, jak który przyjezdny na taką wskoczy, to szybko zleci.

Zagrodę buduje grabarz w wolnych chwilach, a nie ma ich zbyt dużo, bo cały czas ktoś się z kimś nie zgadza i dyskusje na powietrzu toczą. Tyle dyskusji ostatnio było, że musieliśmy zorganizować specjalny teren, bo dziury od kul to już wszędzie w miasteczku są.

Wybraliśmy stary kanion, akurat z góry popatrzeć można, jak sobie dyskutują. Dla fujar, którzy z własną bronią nie chodzą, Włochaty założył wypożyczalnię i nieźle prosperuje. Kanion niedługo pewnie już będzie wyrównany z okolicą, bo w większości przypadków zakopujemy dyskutantów tam, gdzie ich argumenty dopadły.

Jak ogłosiliśmy, że rodeo z nagrodami będzie, to chętnych się zrobiła cała masa, zgłaszają się do szeryfa i wpłacają kaucje za używanie zwierząt. Z tą kaucją to pomysł wiecznie nastukanego barmana, Edhelreda, który podobno kiedyś w banku pracował. Pomysł dobry, ale co do tej pracy w banku, to słuchy chodzą, że to krótkie zlecenie było i to nocne. Dość na tym, że Ed ma sporo bankowych dokumentów, w tym takie z nadrukiem ’50 dollars’. No to chyba tam jednak pracował?

Z ostatniej chwili: podobno jacyś Niemcy do nas na rodeo jadą, pokazać nam swoją klasę. Nikt tu po niemiecku nie gada oprócz nowego pastora, ale jego trudno docucić i trudno zrozumieć, więc pożytku nie będzie. Zresztą, przyjadą, to i długo się z nimi nie będzie rozmawiać, popatrzymy a potem im pozabieramy drobiazgi do muzeum w hotelu. Z Niemiec jeszcze tam nic nie ma. Chociaż, podobno jeden mocny jest, jakoś go tak nazywają Ferajna czy coś. Mówią, że dowcipny jak mało kto. No, jak po niemiecku będzie gadać te dowcipy, to faktycznie, jak mało kto. No to czekamy.

Dzień jak codzień